Dintojra czyli Funar, Łysy, Bodzio, Jacek i Pretty Tony to wrocławski przedstawiciel sceny hardcore. 31 października zespół wydał swój debiutancki album "Dintojra". O płycie i nie tylko pogadaliśmy z chłopakami podczas jednej z prób, w jednej ze śródmiejskich salek...

Knajpy: Czy w ogóle istnieje coś takiego jak polski hardcore? Hardcore z polskim sznytem?
Funar: Wydaje mi się, że jak najbardziej istnieje. Jest scena hardcorowa, która kształtowała się przez prawie 20 lat...
Tony: Było raz gorzej, raz lepiej wiadomo, ale z roku na rok jest coraz lepiej.
Funar: Generalnie polska scena jest odzwierciedleniem trochę amerykańskiego stylu. Jest, tworzy się i ma się dobrze, coraz lepiej.
Tony: Ja w tym siedzę od 10 lat i najważniejsze jest, że nigdy nie było takiego momentu, że hardcore gdzieś zniknął, były słabsze momenty, ale cały czas konsekwentnie do przodu.dinto4

Knajpy: A co jest kwintesencją hardcore?
Funar: Hardcore to nie jest muzyka sama w sobie ale cały styl życia, przynależność do grupy, lojalność wobec przyjaciół, rodziny, znajomych i cała masa rzeczy z tym związanych: działalności koncertowych, tworzenia kapel, wydawania zinów i też promocji. Jest to muzyka niszowa, nie jest popularna jak chociażby szeroko rozumiany nu metal czy jakieś inne badziewia... Wszystko powiązane jest ściśle z jednym gatunkiem muzyki, który ma też wiele szufladek. Są takie odłamy, że po pierwszym przesłuchaniu myślisz, że to nie może być hardcore, ale ludzie tworzący taką kapelę jak najbardziej mentalnie reprezentują hardcore. Więc to nie tylko muzyka, ale cała otoczka. Podporządkowany jest temu cały styl życia, rodzina nierzadko, znajomi, ciężko to opisać, trzeba poczuć. To nie jest po prostu muzyka. 
Tony: A jeśli chodzi o muzykę, to muzyka hardcorowa w odróżnieniu od na przykład hip-hopu czy metalu gdzieś tam powciąganych w mainstream, świetnie się broni przed tym wszystkim i jest cały czas niezależna. 

 

Knajpy: Uprzedziłeś moje pytanie: czy to że nie ma Was w mediach nie ma hardcore'u w mediach, Wam służy czy działa na niekorzyść?
Funar: Wiesz co, hardcore w mediach jest, może nie w tych wielkich stacjach telewizyjnych czy radiowych. Prosty przykład: kapele grające na wielkich festiwalach - gdzie grają też tuzy metalu - grają z nimi na jednej scenie i to jest działanie, które ma za zadanie szerzenie tej muzy i jej idei. Warto przytoczyć kilka przykładów: Agnostic Front gra zaraz po lub przed Sepulturą i między numerami nawija, że to jest hardcore i fajnie jest poczuć to nie tylko muzycznie, ale że jest to coś więcej. 
Tony: Takie hasło jest "more than music".

Knajpy: A na co dzień słuchacie tylko hardcore'u?
Tony: Generalnie jesteśmy fanami gitarowego brzmienia, ale każdy z nas powinien się tu indywidualnie wypowiedzieć.
Funar: Ja jestem mocno zakorzeniony w punkrocku, Łysy siedzi w mocnych gitarach, ciężkim metalu. Żaden z nas nie zaprzestał słuchać swojej, że tak powiem korzennej muzyki, na której się wychował, dzięki temu każdy z nas wnosi coś swojego do grania. Ja osobiście bardzo lubię też dobry hip-hop. Bodek też przecież przesłuchuje hip-hopu trochę...
Bodek: Ja słucham tylu różnych styli, że szkoda taśmy aż w tym dyktafonie (śmiech). Nie zmienia to faktu, że energia na żywo w hardcorze to jest coś naprawdę ciekawego i niepowtarzalnego. Polecam hardcore koncertowo, jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji usłyszeć a chciałby zrozumieć tą muzykę to koncerty to chyba najlepszy sposób. 
Łysy: Koncerty są najważniejsze, ale mówimy o małych koncertach.
Funar: Małe koncerty to w ogóle siła napędowa tego całego przedsięwzięcia, tego stylu życia. Koncerty tworzone przez grupę ludzi dla niewielu osób, choć fajnie jest jak przyjdzie więcej ludzi niż się spodziewałeś. Ja robię te koncerty od piętnastu lat i co impezę widzę nowe osoby i to mi się zajebiście podoba, że przychodzą nowe twarze, kupią płytkę, koszulkę i zaczną się w to bawić. Czy zostaną czy nie to już jest inna strona medalu, natomiast wiele z tych osób zostaje przy hardcorze i można ich zobaczyć na kolejnych koncertach, wielu z nich zakłada kapele, itd. My z całych sił wspieramy takie sosoby, pożyczamy płyty, itd. 
Tony: Celebrytów też można spotkać.dinto2


Knajpy: ???
Bodek: Przyszedł Maciek Zieliński, przybił piątkę i jest dobrze (śmiech).

Knajpy: Mówiliście o koncertach, a co daje większą satysfakcję: wymyślanie nowych numerów czy właśnie prezentowanie ich ludziom na żywo?
Bodek: Ciężko jest porównywać jedno z drugim. Na pewno fajne jest tworzenie nowych rzeczy, ale gdy masz już to ograne na maxa to nie jest już dla ciebie zaskoczeniem, dlatego włos na tyłku się jeży jak grasz coś nowego, ciekawszego. Wiadomo, że się człowiek rozwija i to co wymyśliłeś czy nagrałeś dwa lata temu teraz byś zrobił lepiej lub inaczej. A koncert to jest zupełnie inna energia, dla mnie to jest istota grania.
Tony: Robienie numerów sprawia przyjemność, a granie koncertów daje satysfakcję.
Łysy: Jeszcze jak się ludziom podoba to jest podwójna satysfakcja.
Bodek: Szczególnie, że numery często się robi z myślą o tym, żeby było jebnięcie na koncercie. Przynajmniej my tak mamy, że chcemy żeby to były numery energetyczne, a nie słodkie pierdzenie. Ja obstawałbym przy koncertach jednak.
Funar: Ja rozgraniczam: robienie kawałków to jest jeden temat, a granie tych kawałków to jest całkiem inny temat. Ja uwielbiam robić kawałki, siedzieć tu z bandą tych bydlaków, pijąc wódkę i dobrze się bawiąc. Nie mamy spiny, nie ma rywalizacji, każdy ma jakieś pomysły i staramy się łączyć to w jedną całość. Kiedy to wychodzi to jest zajebiste uczucie. Czasem jest tak, że nie jesteśmy kompletnie płodni przez dwa miesiące i nie robimy nic, a czasami jest tak, że mamy trzy numery w tydzień. Koncerty to jest zupełnie inna bania. Gdy gramy we Wrocławiu to jesteśmy u siebie i widzimy się z ludźmi, których znamy, pokazujemy co zrobiliśmy. Natomiast bardzo fajne są wyjazdy poza Wrocław, przychodzą ludzie, których nie znasz, a oni bawią się przy twojej muzyce. Fajne jest i to i to. Jedni napierdalają na playstation a my robimy swoje (śmiech).

Knajpy: 31 października ukazało się Wasze drugie wydawnictwo. Czym "Dintojra" różni się od demo "Sziksy"?
Tony: "Sziksa" to było demo, zrobione po to, żeby się pokazać.
Bodek: Można właściwie powiedzieć, że "Dintojra" to nasze pierwsze wydawnictwo, bo demo było tylko pokazówką. Zespół zaczął się na początku 2011, zrobiliśmy parę numerów i pootwieraliśmy sobie jakieś tam "bramy" koncertowe. W tej chwili to już jest kompletny materiał, wszystkie trzy utwory, które były na demo są na albumie. Jest też skok jakościowy, wiadomo nagrane w profesjonalnym studiu i jest to konkretne pierdolnięcie w gębę, z czego jesteśmy ogromnie zadowoleni. Można powiedzieć, że to jest nasz debiutancki materiał. 
Funar: Demóweczka była wypadową tego co robiliśmy na początku, a nagraliśmy ją tak naprawdę dla siebie w warunkach garażowych (dzięki Radziu). A że wyszło nieźle to stwierdziliśmy, że to wydamy fizycznie, własnym sumptem. "Dintojra "różni się przede wszystkim technologicznie, pochłonęła dość duże nakłady finansowe, zrobiliśmy jedenaście numerów. Wystarczy posłuchać i można zauważyć, że poszliśmy do przodu. I już powoli mamy plany na następne produkcje. 

dinto1Knajpy: Gdzie można dostać płytę?
Funar: Spook Records - sklep internetowy naszego wydawcy. Polecamy bo mozna tam znaleźć masę polskich i nie tylko wydawnictw hardcorowych. Oprócz tego można ją kupić u nas na koncertach, zawsze zabieramy ze sobą jakiś zestaw płyt i koszulek. Można też na facebooku dać znać, na pewno odpiszemy.

Knajpy: Wyczytałem, że istniał taki zespół Self Respect. Czy Dintojra to jest kontynuacja tej kapeli czy całkiem inny twór?
Funar: Całkiem inny twór, bo Dintojra istniała wcześniej, zanim dołączyli do niej członkowie Self Respect. Geneza Dintojry to Bodzio, Tony i Jaco, który jest dziś nieobecny - working class hero (śmiech). Z Self Respect przyszedłem ja i Łysy. 
Bodek: Ale dopiero odkąd chłopaki dołączyli można powiedzieć, że powstał zespół, wcześniej to był luźny projekt. Dopiero gdy te dwa chłopy doszły, nabraliśmy jakiejś konkretnej wizji odnośnie brzmienia i stylu.
Funar: Porównując te dwa bandy, są to dwa różne rodzaje muzyki w obrębie jednego gatunku. Stylistycznie grają inaczej. Zresztą Self Respect już nie istnieje, a na jego gruzach powstał Sabretooth.
Łysy: Choć część ludzi patrzy jeszcze przez pryzmat tamtego zespołu, porównują, że w Self Respect było tak, a teraz jest inaczej...

Knajpy: Planujecie coś nagrać po polsku?
Tony: Plany są zawsze, ale na razie luźne. Może na nowym materiale, ale nie chcę wybiegać za bardzo do przodu. 
Funar: Skłaniamy się raczej ku anglojęzycznej wersji. 
Łysy: Nad czeskim się zastanawialiśmy jeszcze (śmiech) i norweskim, ale zobaczymy.

Knajpy: Jest jakaś impreza albo festiwal, na której chcielibyście zagrać?
Tony: W jakimś klubie w Nowym Jorku (śmiech).
Funar: Ja osobiście bardzo bym chciał zagrać jeszcze raz na festiwalu w Złotowie, mam nadzieję, że nie zakończyła się tam działalność koncertowa i będzie kolejna edycja openera. A z wielkich imprez to bym zawitał chętnie na Brutal Assault (śmiech).
Tony: Nie robimy sobie nadziei czy planów, że np. za rok musimy zagrać gdzieś tam. Skupiamy się raczej na tu i teraz. Jak będziemy grac to koncerty same przyjdą, a jak nie przyjdą to i tak będziemy ciągle robić swoje, bo o to w tym chodzi. Ale jak ktoś nas zaprosi to nie odmówimy (śmiech).

Knajpy: Co dalej, nowy materiał czy koncerty?
Funar: Właściwie teraz powinniśmy grać koncerty, ale jesteśmy trochę uziemieni bo niebawem żona Łysego rodzi i przez jakiś czas będzie niedostępny, a jak już ogarnie to poorganizujemy jakieś wyjazdy weekendowe w Polsce i może na Słowacji, gdzie mamy serdecznych znajomych.

Knajpy: A jakie są Wasze ulubione knajpy we Wrocławiu?
Funar: Dla mnie Strefa Zero, gdzie organizujemy koncerty, do dziś ubolewam nad upadkiem Wagonu. A z takich klubów, do których można pójść, posiedzieć wypić piwo czy potańczyć przy muzyce dobrej, to była Synergia a obecnie Gradient.
Tony: Kiedyś był jeszcze Whisky Bar, to było miejsce gdzie się Wrocław z piekłem łączył (śmiech)
Bodek: W Alive czasem lubię posiedzieć.
Łysy: Albo Niebo jak już wszystko jest pozamykane. 

Knajpy. To by było na tyle, dzięki wielkie.

dinto3txt: Bud,      fot: Kris

  • More Articles...

    Gdzie zjeść

    • Kuchniawrocławska.pl

      Kuchnia Wrocławska. Znajdziemy tu wszelkiego rodzaju dania, od przekąsek zaczynając a na zestawach...

    • Globetrotter

      Globetrotter   Lokal Globetrottermieści się przy ulicy Garbary 5, prawie na rogu z ul. Odrzańską. Serwuje on...

    • Dwie Małpy

      Małpi coffeeshop przy ulicy Ruskiej 10 we Wrocławiu. Małpy z natury są radosne i lubią...

    • Miód Malina

      Miód Malina Podczas ostatniego pobytu w domu handlowym Renoma zauważyłem nowo powstały lokal o jakże...

    • Misz Masz Bar

      Bar Misz Masz to alternatywa dla drogich restauracji znajdujących się w okolicach rynku. Jest to...

The Best betting exchange http://f.artbetting.netby ArtBetting.Net

mic

bookshelf

globe

music

How to get Bookmakers Bonus - articles.
BIGTheme.net - Theme Catalog