Podczas tegorocznych eliminacji do Przystanku Woodstock porozmawialiśmy z wrocławskim zespołem Bethel, który jeszcze nie wiedział, że zagra na folkowej scenie festiwalu. Wokalista Wlazi i pałkarz Konrad opowiedzieli o swojej muzyce, podróżach i oczekiwaniach.

bethelwyw1

Wrocławskie Knajpy: Od razu mówię panowie, lecimy na spontanie (śmiech).

Wlazi: Dobrze, lubimy spontany. Tylko nie pytajcie o nazwę zespołu (śmiech).

WK: Może opowiecie na początek coś o płycie, którą niedawno wydaliście.

Konrad: Nasza płyta. Nasza płyta jest dla nas o tyle cenna i wartościowa, bo zawiera całą naszą dotychczasową pracę, którą przez prawie pięć lat wkładaliśmy w to. Te wszystkie pierwsze doświadczenia, które wiążą nas ze sceną są na tej płycie zawarte. Może nie udało się przekazać całej energii, która jest na koncertach, bo to jednak nie jest możliwe, ale wydaje mi się, że to też ma swoje dobre strony, bo można sobie płyty posłuchać w domowym zaciszu (śmiech), a na koncert udać się po to, żeby się wyszaleć, wyskakać i przekonać się jaka płynie energia.

WK: A dlaczego akurat reggae?

W: Bo jest to muzyka, która łączy ludzi. Nawet na ostatnim koncercie plenerowym, który graliśmy, gdy zobaczyłem tych wszystkich uśmiechniętych ludzi - podejrzewam, że większość z nich nawet nie słucha tego rodzaju muzyki, ale przeskakują z nogi na nogę i pojawia się na ich twarzach uśmiech, co ja bardzo lubię. Ja uwielbiam widzieć, że człowiek raduje się tym co my robimy i, że to, co widzi, to, co słyszy, jakoś na niego działa. W dobry sposób. Myślę, żę ta muzyka wpływa tak na człowieka, że uspokaja, ale też napełnia jakąś radością. I myślę, że to jest duży plus tej muzyki, zero agresji, a wręcz przeciwnie - dużo miłości dla drugiego człowieka.

WK: Załóżmy, że dziś wygrywacie, że zagracie na Woodstocku. czego spodziewacie się po występie na przystanku? Czego oczekujecie?

W: Wszyscy tylko zakładają. Wszystkie zespoły o to pytacie?

WK: Dobra, inaczej. Wyprzedzamy czas. Gracie na Woodstocku.

W: Czego oczekujemy? Przede wszystkim myślę, dobrej zabawy, dobrego kontaktu z publicznością. Byliśmy nieraz jako słuchacze na tym festiwalu i jest tam naprawdę rodzinna atmosfera i przy okazji naszego występu chcielibyśmy stworzyć taki rodzinny klimat...

WK: Kropka (śmiech).

K: I niewątpliwie byłoby to spełnienie naszych marzeń. Samo wyjście na scenę i sam moment spojrzenia ze sceny woodstockowej byłaby rzeczą, która zarysowałaby się w naszej pamięci do końca życia. Ten pierwszy raz, kiedy moglibyśmy spojrzeć na tych wszystkich ludzi, którzy na Woodstocku chcieliby nas posłuchać.

W: Wiesz, kiedyś każdy z nas będzie miał rodziny, każdy z nas będzie miał dzieci...

K: Albo księdzem będzie...

W: Jakim księdzem (śmiech). Księdzem to miałem być jak miałem 14 lat. Ale teraz poszedłem w innym kierunku, wiesz inna branża (śmiech).

WK: Wiadomo, celibat odpada (śmiech).

W: Fajnie będzie kiedyś opowiedzieć swoim dzieciom: wystąpiłem tutaj i tutaj, dla tylu i tylu osób. I to jest fajne.

WK: Czy muzyka jest Waszym źródłem utrzymania, czy żyjecie z niej?

W: Szczerze, w Polsce jest bardzo ciężko żyć z muzyki, myślę, że niejedna kapela chciałaby z tego źyć, poświęcać się w stu procentach muzyce. My i tak większość swego życia jej poświęcamy, robimy to prawie w każdy weekend w roku. Mamy kilka weekendów wolnych, tak się zdarza...

K: Zazwyczaj świąteczne.

W: Zazwyczaj. Wtedy poświęcamy się rodzinie, bo nie możemy też zapomnieć o naszej rodzinie . Oczywiście nasz zespół to jest też jedna, wielka rodzina, ale też każdy z nas ma swoich rodziców, brata, siostrę i fajnie jest też się z nimi spotkać. Ale nie oszukujmy się w polskiej "branży" jest dość ciężko utrzymać się z muzyki. Robią to nieliczni.

bethelwyw2

WK: Szczerze mówiąc, spodziewałem się takiej odpowiedzi. Macie jakieś ulubione miejsca we Wrocławiu?

W: Ulubionym miejscem naszym do grania koncertów był klub Alive, niestety już tam się nie mieścimy...

WK: W sensie publiczności?

W: Tak. Tam się zaczęła nasza przygoda muzyczna z Wrocławiem i mamy dlatego sentyment do tego miejsca. Tam obchodziliśmy trzykrotnie swoje urodziny, niestety naszych czwartych urodzin nie pomieścił nawet Łykend, musieliśmy zrobić dwa razy i dwa razy był Łykend zapełniony. Łykend i Alive to są dwa miejsca, w których lubimy grać.

WK: Jesteście również kojarzeni ze StarGuard Muffin. Czy nie uważacie, że kolega Bednarek wpłynął trochę na to, że jesteście bardziej popularni?

W: Jeśli chodzi o propagowanie muzyki reggae, to wiadomo, Kamil miał duży wpływ na to, że wielu ludzi pierwszy raz usłyszało i zobaczyło czym jest reggae w naszym kraju. Choć to oczywiście nie jest żadną ujmą dla nikogo, że nie słyszał reggae, bo każdy ma inne zainteresowania. Fajne w tym wszystkim jest to, że ludzie kiedy po raz pierwszy usłyszeli Kamila w "Mam talent" zainteresowali się tą muzyką. Kamil sam powtarza, że ludzie wiecznie nie będą słuchać Bednarka, ale jeśli naprawdę się zainteresowali to sięgną po innych artystów. To miało wpływ też na nas, bo przy okazji grania koncertów z Kamilem dużo ludzi usłyszało nas pierwszy raz. Zawsze się tam jakoś wspieraliśmy na trasie i Kamil zaproponował nam supporty - w całej Polsce.

WK: Wymarzona podróż?

K: Jamajka, Etiopia.

W: Dla wielu osób, tworzących reggae to przede wszystkim Jamajka oczywiście, ale ja bym najpierw chciał pojechać w afrykański klimat, bo tam są korzenie - bębnów na przykład.  Tam się wszystko zaczęło. A później, uduchowiony afrykańskim klimatem chciałbym zawitać na Jamajce i poznać kulturę jamajską, bo wiele się można od tych ludzi nauczyć, nie tylko muzycznie, ale też życiowo.

WK: czego słuchacie na co dzień? Zareklamujcie kogoś.

K: Ja nie potrafię określić na kim się skupiam najbardziej, kogo najwięcej słucham. Czasami mam nastrój i ochotę na lata 70 - te, 80 -te, jeszcze z winylowym trzaskiem w tle. Kiedy indziej mam ochotę posłuchać jakichś nowocześniejszych brzmień. Niekoniecznie reggae, ale i z innych gatunków. Czasem po prostu włączam sobie rano radio...

W: A ja na co dzień słucham Chilli (śmiech, bo pojawił się akurat wokalista tego zespołu). Tak naprawdę to lubię wiedzieć, co się dzieje u kolegów z branży i z innych nurtów muzyki. Owszem, interesuję się muzyką reggae, ale interesuję się też młodymi kapelami, bo myślę, że w młodości jest siła. Warto naprawdę zerknąć na kilka młodych kapel, bo naprawdę robią dobrą robotę, dobrą muzykę i jestem ciekaw, co się u nich dzieje. Bardzo im kibicuję. Jeśli chodzi o "regałowe" składy, to ostatnio zakumplowaliśmy się z bardzo fajnym zespołem - Naaman z Lubina. Gramy razem kilka koncertów, zrobiliśmy też wspólny utwór, który przy okazji koncertów wspólnych zaprezentujemy.

WK: Chcecie coś dodać?

K: Ja się stresuję i nie chcę (śmiech).

W: Chyba już musimy zmykać, bo zaraz zaczynamy.

WK: Aha, dobra. To dziękujemy Wam bardzo. Powodzenia.

W: Dzięki. Lubimy takie luźne gadki.

fot. Kris

 

  • More Articles...

    Gdzie zjeść

    • Monsieur cafe

      Monsieur cafe Monsieur to knajpa utrzymana w stylu francuskim, jednak bez zbędnego francuskiego nadęcia. Francja z...

    • Masala Grill & Bar

      Masala Grill & BarMasala – jest to wywodzący się z Indii mix wielu orientalnych przypraw, które dodają magii nawet...

    • Globetrotter

      Globetrotter   Lokal Globetrottermieści się przy ulicy Garbary 5, prawie na rogu z ul. Odrzańską. Serwuje on...

    • Braziliana

      Braziliana Witajcie drodzy Wrocławianie. Ostatnio wybrałem się do restauracji brazylijskiej "Braziliana"...

    • Gospoda

      Wrocław niestety nie grzeszy ilością lokali serwujących typową polską kuchnię, tym bardziej w...

The Best betting exchange http://f.artbetting.netby ArtBetting.Net

mic

bookshelf

globe

music

How to get Bookmakers Bonus - articles.
BIGTheme.net - Theme Catalog