O polskiej muzyce, eliminacjach do Przystanku Woodstock, o patriotyzmie, wspomnieniach z Wrocławia, o tym co łączy Jerzego Owsiaka z kościołem Dominikanów, o wrocławskim Manhattanie i przygodach w pociągu rozmawiają Radek Budziszewski i Andrzej Stolarczyk. 

owsiak1

WK: Jak samopoczucie we Wrocławiu?

JO: We Wrocławiu zawsze dobrze. Nie, ogólnie, bez kadzenia - dobrze.

WK: To co, trudne zadanie dzisiaj dla jury?

JO: Dzisiaj bardzo trudne zadanie. Jesteśmy w kropce bo zagrały raptem trzy kapele i... wszystkie dobre. Ale to jest rezultat tego, że wybraliśmy spośród kilkuset kapel więc było co wybierać. Chociaż słabo gra polska młodzież – bardzo słabo, źle, niedobrze, nie ma odpowiednich wzorców, edukacji w szkołach, w związku z tym na 700 płyt które dotarły do nas 500 to była totalna wtórność i zło itd... a już najgorsze jest jak kapela pisze „gramy jak....” chce się wtedy powiedzieć: nie grajcie jak ktoś tylko twórzcie swoją muzę. 

Skoro jednak już wybraliśmy 36 zespołów – mieliśmy wybrać 40 – więc to też coś oznacza. I po tych 36 zespołach widać że w niczym się nie pomyliliśmy. Trzy kapele które teraz zagrały do tej pory to po prostu rewelacja. Ludzie dostają teraz najlepszą dawkę muzy – spośród zespołów z tych eliminacji to jest zdecydowana czołówka.

Oczywiście nie ma tu nikogo z dziennikarzy muzycznych (śmiech) – bo ich to kompletnie nie interesuje – to jest też element tej edukacji o której mówiłem. Jeżeli w Polsce się źle gra to właśnie dlatego, że dziennikarze muzyczni są nieobecni na takich imprezach jak ta.

WK: Czym to jest spowodowane?

JO: Nie wiem czym. Lenistwem? Brakiem profesjonalizmu? To tak jakbyśmy my kupowali sprzęt nie wiedząc co się dzieje w szpitalach. Generalnie pisma muzyczne posiadają bardzo ubogą bazę, co przekłada się potem na brak zainteresowania wydarzeniami, które nie znajdują się na wyciągniecie ręki. Dla przykładu: wczoraj odbył się start rajdu Wrocław-Dakar  jest to jeden z najtrudniejszych rajdów na świecie, a w Europie zdecydowanie najtrudniejszy – filmujemy go od pięciu lat. Wczoraj otworzył wyścig Adam Małysz i chwała mu za to, bo dzięki temu dziennikarze zainteresowali się tym wydarzeniem. 

Co trzeba zrobić żeby się zainteresowali muzyką, która jest grana we Wrocławiu? Przecież ten finał przedstawia to co się gra w Polandzie, w naszym kraju. Zespół Bethel, o którym mało wiedziałem, Deriglassoff o którym wiedziałem dużo więcej..... to tutaj możemy zobaczyć jaka jest ich forma. Dlaczego robimy te eliminacje? Bo chcemy na żywo posłuchać jak oni się sprawdzają – płyta jest często oszustwem bo możesz sobie dołożyć wszystko co chcesz. Bywało tak – na szczęście nieczęsto że w porównaniu do płyt, parę kapel się kompletnie nie sprawdziło. Później powstał pomysł że zorganizujemy to wraz z Fabryką Zespołów i w formie koncertów z udziałem publiczności, mediów (chwała wam że się tym tematem interesujecie) po to by sprawdzić jak oni się będą zachowywali. Jak na razie jest ciężko, mamy dziś 11 kapel, a te trzy które grały naprawdę nam się podobają (śmiech).

 

WK: Wchodzi w grę rzut kością, monetą?

JO: (śmiech) Żebyś wiedział, jest taki moment że dajemy punkty za każde granie zliczamy to i rzeczywiście bywają momenty w których trzeba rzucić kościmi. Bo nie ma tutaj mądrych, nie mamy żadnych typów, nikt ani nic na nas nie wpływa to jest największy plus. Nie jesteśmy od niczego zależni jak to jest na festiwalach gdzie jest sponsor i różne grupy nacisku – na nas nikt nie naciska – tylko nasz własny gust. To jest miłe, ale często bolesne, ponieważ ten rzut kością nieraz jest potrzebny. 

WK: Dlaczego warto pojechać na Woodstock? Dlaczego warto tam być?

JO: Myślę że warto być na przystanku Woodstock, bo jest to rzadki przykład czegoś, co czyni nas wszystkich, tak po prostu, fajnymi ludźmi. Żyjemy we własnych domach, we własnych miastach i często te miasta są dla nas groźne, ulice niebezpieczne. Bardzo często chowamy się, uciekamy, boimy się. Mówię o młodych ludziach, którzy są z innych subkultur i nagle przyjeżdżamy na Przystanek Woodstock, gdzie wszyscy czują się jak w jednej wspólnocie, wszyscy mają poczucie społeczeństwa obywatelskiego, a więc sami sobie pomagamy, sami stanowimy o sobie a na końcu wywozimy te wartości ze sobą. Najpiękniejszym pytaniem które ktoś mi zadał na którymś finale było „A kto będzie grał?” Widać po tym ze ludzie nie przyjeżdzają tam tylko dla muzyki, ale przede wszystkim dla klimatu. 

Spotykam mnóstwo ludzi którzy mowią: „byłem na przystanku Woodstock”. Teraz odwiedziłem Londyn i miałem tam spotkanie z Polakami – mówiliśmy o 20 finale WOŚP i koleś mówi „słuchaj byłem na czterech przystankach Woodstock i jeżeli coś mi się w życiu udało to właśnie dzięki temu, że tam właśnie byłem, bo moje podejście do życia się kompletnie zmieniło. 

To jest właśnie przystanek Woodstock, to jest powiedzenie sobie, że idę spostrzec innych ludzi. Polacy się nie spostrzegają, Polacy się kłócą, Polacy są wkurwieni na siebie, mają zadrę, jakiegoś takiego łosia w kieszeni który każe obrażać się na innych. I nagle jest przystanek Woodstock gdzie wszyscy są dumni z tego, że są, że jest wielka scena, najlepsze nagłośnienie, najlepsze światła, że przyjeżdża do nas około 80 tyś Niemców, którzy wtedy spostrzegają Polskę jako fantastycznie i dobrze zorganizowany kraj, a niekoniecznie mogą to spostrzec na co dzień, a ze swoich relacji prasowych tym bardziej. 

Zauważcie że w całej tej gadce nie mówiłem o muzyce, bo mógłbym wymienić że będzie Prodigy, Airbourne, Helloween, Heaven Shall Burn.... ale powiem tylko jedno, że w tym roku z tej całej muzyki zapraszam przede wszystkim na dwa projekty: Plateau - Projekt Grechuta mający w repertuarze kompozycje Grechuty w rockowych aranżacjach i Przystanek Republika – 10 lat po śmierci Grzesia i 30 lat od momentu powstania zespołu, który przewrócił w Polskiej muzyce wszystko do góry nogami. Muzycy Republiki się zebrali i zagrają coś co zdarzy się tylko jeden raz – to się więcej nie powtórzy, a zaśpiewają z nimi Glaca, Kasia Kowalska, Titus. 

Rok temu grał u nas Leszek Możdżer utwory Chopina czy Nigel Kennedy i niektórzy mogą powiedzieć „kurwa, to jest festiwal rockowy co oni tam robią?” No właśnie. To jest taki festiwal na którym tacy artyści też grają i słuchają ich tysiące ludzi czując się przy tym doskonale. Dlatego warto przyjechać na przystanek Woodstock!

WK: Właśnie, po części padła już odpowiedź na kolejne pytanie. Chciałem zapytać czy są jakieś granice gatunkowe związane z przystankiem?

JO: Granic gatunkowych nie ma dzięki temu że to my jesteśmy właścicielami Przystanku i to my nim rządzimy. To jest niezwykle miła rzecz. Nasz aktualny sponsor mówi tak: podobacie nam się że nie macie żadnych ograniczeń, że zaskakujecie nas ciągle i wszystko się może wydarzyć, że może zagrać ogkiestra symfoniczna, czy wrocławscy filharmonicy czy operetka warszawska utwory Kiepury,  a obok tego bardzo rockowa muzyka. Wydaje się to kompletnie nie do ożenienia. Jesteśmy w ogóle nieograniczeni niczym. Uczymy ludzi żeby pochylili się nad każdą muzyką która nam odpowiada. Nie ma hip hopu, bo nam nie leży. Szanujemy artystów, chcemy uczyć ludzi że nie mają prawa obrazić artysty – nie możesz gwizdać, ani pokazywać jednego z palców swojej ręki, bo po prostu wylecisz. Tam o prostu nie ma na to miejsca i ludzie się tego nauczyli. 

WK: Po dwóch dekadach działalności organizacyjnej, charytatywnej skąd Pan bierze motywacje? Czy jest z tym problem?

JO: Nie. Ja motywację kupuje w  słoiku z napisem motywacja. To się kupuje w Nowym Jorku w takim sklepie. On jest koło mostu Brooklińskiego tam się schodzi w dół... i nie jest to tanie, można rzec, że jest drogie i się naciera palce u rąk tutaj w okolicach palca wskazującego i kciuka i trzeba to trzymać około czterech godzin przy twarzy. Jak się wchłonie to na prawdę skutkuje (śmiech).

Nie no nie ma części na to, Koreańczycy nie wyprodukowali chipa, po którym jesteś fajny czy energetyczny. Można powiedzieć tak sumując że największą energię daje sama Polska, czyli kraj który burzy, który denerwuje, który podkręca atmosferę.  To jest właśnie to coś, co daje speeda do tego, by robić coś innego. Bardzo dużo jeżdżę, latam po świecie, realizując swoje programy telewizyjne bo z tego się utrzymuję, nie pracuję w fundacji – tam jestem wolontariuszem i prezesem fundacji. 

Ale zwiedzając inne kraje, widzę, że się nie nadaję na kolonizatora, nie nadaję się na członka plemienia innego – wchodzę i wychodzę – to wszystko. Jeśli chodzi o nasz kraj to jest on po prostu największym speedem, wkurwia mnie maksymalnie kiedy tutaj jestem. Znowu jak wyjeżdzam jestem jak czarownik, szaman opowiadam ludziom, którzy ze mną chcą rozmawiać o Polsce w jakim fajnym kraju żyję. Kłamię oczywiście, ale dystans pomiędzy tym co mówię, a rzeczywistością w ciągu tych dwudziestu lat faktycznie się zmniejszył. Wierzę że żyjemy w dobrym momencie, ten kraj się potrafi zmienić i przez ostatnie dwie dekady idzie w bardzo dobrym kierunku – moim zdaniem. Już nie mówię o polityce bo nie chcę mówić nikomu jakie są moje poglądy ale generalnie jest coraz lepiej. Gadamy ze sobą, kłócimy się, wkurwiamy, mamy złodziei, mamy policjantów, mamy więzienia, mamy oszustów – wszystko to co jest na filmach (śmiech). 

Najważniejsze jest to, że jesteśmy razem, nie to czy pochodzisz z Poznania, czy z końca świata ale będzie budować Cię to, co masz koło siebie i to jest największy speed. Nie historia, chociaż może też bo to wszystko się toczy. Może Major Sucharski który bronił Westerplatte, może ci wszyscy nasi ułani którzy dostali wjeby w 1939, może bitwa pod Grunwaldem – śmiejemy się że gdybyśmy przegrali byśmy jeździli Volksvagenami – ale się uparliśmy i wygraliśmy (śmiech). 

Chłonę wszystko co jest w życiu i dla historii mam ogromny szacunek. Jestem ogromnym patriotą, poszedł bym za nasz kraj na barykady i już.

owsiak21

WK: Będąc patriotą można się zdobyć na krytykę.

JO: Wręcz trzeba. Kiedyś gadałem z Titusem, ładnych parę lat temu, który powiedział: „Jakby się coś działo to ja na barykady od razu!” To była taka deklaracja typu: nie chrzanię o tym, że Bóg Honor i Ojczyzna tylko po prostu idę bronić. I nigdy też bym tego nie wymagał, żeby ktoś się deklarował kim jest i czy by bronił ojczyzny. 

Usłyszałem straszne słowa krytyki kiedy pierwszy raz zaśpiewaliśmy hymn na Przystanku Woodstock. Zrobiliśmy to, bo media podały że na przystanku zginęli ludzie. Oczywiście nikt nie zginął. Był wypadek samochodowy i media powiązały to z festiwalem. Pamiętam jakie łoje wtedy na mnie spadły... że dzieciarnia do półnaga rozebrana bezcześci hymn narodowy w tumanach kurzu. A gdzie mamy go śpiewać? Jak będziemy walczyć z karabinami z bagnetami? Śpiewajmy go. Amerykanie robią to przy rożnych  okazjach – zawsze wieszają flagę i to buduje ich patriotyzm. Józef Glemp nawet powiedział: "brudny przystanek Woodstock" i "haniebne jeszcze Polska nie zginęła". 

Myślę że te wszystkie dzieciaki są także patriotycznie nastawione. Mogą sobie pracować gdzie chcą, ale wierzę w to, że wrócą i wierzę w to, że ładunek polski jest nie do odpuszczenia. Jeśli go masz to go masz i będziesz go miał przez całe życie nawet jak wyjedziesz gdzieś zarabiać na chleb, to będzie cię to gniotło codziennie, aż wybuchnie czymś. Możesz tu wrócić jako bogaty czy jako biedny, ale chcesz wrócić na łono. Opisali to nasi pisarze no i to tak jest, po prostu mamy to w sobie i ja od tego nie uciekam kultywuje to i uważam że to też mi bardzo pomaga. 

WK: Może trochę z innej beczki. Jakieś ulubione miejsca we Wrocławiu? Oprócz tego kościoła o którym była mowa wcześniej? (śmiech)

JO: Miejsce jest ważne bo w kościele Św. Wojciecha u Dominikanów robiłem witraże, to był jeszcze stan wojenny więc była taka specyficzna atmosfera, szyby leciały z góry, więc ludzie nie wiedzieli co jest grane. Tu były wszędzie demonstracje, pamiętam, że napierdalanka była, że hej. 

Dominikanie zostali takim miejscem bliskim dla mnie bo mieszkaliśmy w klasztorze, czyli na terenie kościoła. Jak wejdziecie do Św. Wojciecha, będziecie przy ołtarzu na wprost to spójrzcie, po lewej stronie jest takie małe okienko, które jest żywe. Z Wrocławiem jestem związany także dzięki festiwalowi teatru otwartego. Mój pierwszy występ publiczny był właśnie z nim związany i to był chyba 1981 rok. 
Pamiętam także sytuację – byłem w Pałacyku i tam się odbywał festiwal. Wtedy grałem na perkusji i w  jednym z pomieszczeń zauważyłem że stoi cała perkusja. Przepraszam, ale podpierdoliłem, breka i jeżeli ktoś nie wykwalifikował się na perkusistę dzięki temu jeszcze raz przepraszam, mam nadzieję, że mi wybaczy (smiech). Wtedy zachwycił mnie Wrocław, którego wcześniej nie znałem. Spektakle były robione na ulicy, to była niesamowita siła kultury. Zresztą pamiętam, że Wrocław wtedy był strasznie rozstrzelony. W tamtym czasie Wrocław w ogóle nie był finansowany, bo ludzie nie wiedzieli czy będzie to polskie czy niemieckie miasto... 

WK: Gdzieniegdzie gruzy....

JO: Dokładnie. Przy placu Dominikańskim stal hotel taki Orbisowski...

WK: Panorama

JO: Tak właśnie, Panorama. Chodziliśmy tam na jakieś mistrzostwa w piłce nożnej. A wrocławskie ulubione miejsce? Świetny jest Rynek, mam tu przyjaciół, tutaj rok temu mogłem się spotkać osobiście z Dalajlamą. Zresztą dzięki prezydentowi miasta. Jest Mirek Klekot, jest filharmonia wrocławska z panią Lidią Geringer... deringer... 

WK: Geringer de Oedenberg

JO: O tak - potężne nazwisko (smiech). Pamiętam, że sama to wymyśliła i dzięki temu zagrali na przystanku Woodstock. Wrocław to miasto do którego wjeżdża się przez most Grunwaldzki, to Jurek Bielunas który mieszka w takich blokach zaraz przy moście grunwaldzkim – takie wieżowce z takimi łezkami – nigdy nie widziałem tak durnych mieszkań (śmiech).

Mnóstwo rzeczy, które mi się z Wrocławiem kojarzą – na pewno Orbita, w której mieliśmy bożonarodzeniowy koncert – przepiękny koncert, przy okazji przywieźliśmy wtedy karetkę. Wrocław to jest pani profesor Gajewska, która jest matką kilku pomysłów, które fundacja organizuje. Parę programów które ratują życie powstały dlatego że kiedyś jechałem z nią pociągiem. To było już pod wieczór i nawiązała się rozmowa, wymieniliśmy kilka kurtuazyjnych zdań i zapytałem czy nie będzie miała nic przeciwko jak z kolegą napijemy się metaxy? Może pani się napije? Łyczka się napiję – stwierdziła. Wypiliśmy ¾ butelki, ona wtedy dała właśnie pomysły na programy medyczne które realizujemy. Dr. Metaxa w tym brała udział (śmiech).Wrocław to dworzec główny, Hala Ludowa, Teatr Kalambur – mnóstwo jest takich wspomnień.... 

I na koniec jeszcze jak już kończyliśmy te witraże dominikanie powiedzieli nam tak: wiecie, że tu są najpiękniejsze kobiety w Polsce? Bo tu są wszyscy. Jest dużo ludzi z Wileńszczyzny, dużo ludzi ze wschodu. Oczywiście potwierdzam teoriędominikanów. 

Jeśli chodzi o konkretne miejsca to powiem tak: Polskie knajpy naprawdę świetnie się rozwijają, nie ma tego pierdolca że wychodzisz z browarem i tu nie możesz stać, tam nie możesz iść. Poza tym naprawdę w Polsce można dobrze zjeść. W Nowym Jorku czy w Londynie nie zjecie nic dobrego, chyba że pójdziesz do jakiejś knajpy etnicznej. Piwo jest piekielnie drogie 5 Funtów – to przepraszam bardzo, poza tym po 24 już nie kupisz nic. Dlaczego?
Rozwój Polskich restauracji idzie w dobrym kierunku. Zlikwidowaliśmy złe zapachy – nagle. Za moich czasów wszędzie śmierdziało. I powiem wam jeszcze, że jestem często w szoku. Bardzo dużo jeżdżę po kraju i spotykam w trochę mniejszych miejscowościach bardzo pięknie i dobrze zorganizowane knajpy.
Poza tym jeżeli jest coś o czym marzę w życiu to właśnie o tym, żeby mieć własną knajpę. Nie biznesowo, tylko żeby wiesz, spędzać miło czas. Powiesiłbym na ścianach wszystkie moje pocztówki, boardingi... itd... Uwielbiam jak ludzie w knajpach gadają ze sobą – w knajpie trzeba gadać ale jednocześnie nie może być za drogo. Ja często patrzę na rachunki i często pytam restauratorów jak chcą rozwijać interes skoro tu są tak piekielne ceny...

WK: Czy nie szkoda Ci Żar?

JO: Wszystko, cała akcja jaka poszła to właśnie od władz miasta. Kostrzyn idzie w tym samym kierunku. Nie mieszkańcy – władza. Myśmy z Żar wyjeżdżali po aferze z łobuzami, którzy otworzyli nielegalny handel alkoholem. Przez trzy miesiące jeździłem tam na jakieś zeznania. 

Żary mi się strasznie podobały – piekna starówka, otwarci ludzie – wszystko nam się tam podobało – słabe hotele, bo były złe, ale generalnie wszystko dobrze. Teraz się cieszymy, że jesteśmy w Kostrzynie bo to jeszcze lepsze miejsce, ale też idą w tym samym kierunku. Przykład: robimy konkretne rzeczy, ściągamy tam setki tysięcy ludzi, a magistrat nas się pyta czy nie powinniśmy czasem płacić za sprzątanie terenu... Ja nie mam prawa wydać ani złotówki z kasy WOŚP, więc musimy to wygospodarować od sponsorów. Idą dokładnie tą drogą, która prowadzi do tego że powiemy w końcu: ok, dobra to my poszukamy takiego miejsca w którym w zamian za to, że sciagamy tyle ludzi, nie będzie takich problemów.

WK: Wiem, że w Żarach ludzie tęsknią za Woodstockiem.

JO: Pewnie, że tęsknią. Tęsknią  też za tym, bo to był dla nich po prostu świetny biznes. Zrobiliśmy kiedyś takie badania i wyszło nam że przeciętny Woodstockowicz bierze ze sobą 87 zł. Na podróż, pamiątkę, piwo i coś tam. Niech 2 zł z tego zostawi w sklepie w Żarach – no to jest milion złotych. Nam też szkoda Żar, mnóstwo pomysłów tam powstało, ale życie pisze swój scenariusz. Tak to wygląda.

WK: Nie będziemy Cie już dłużej zatrzymywać – mamy jeszcze prośbę żebyś podpisał się na na plakacie koncertu – będzie go można kupić na aukcji WOŚP.

JO: Dobra. Jasne.

WK: Dziękujemy za wywiad.

JO: Dzięki, przyjemnie się romawiało.

fot. Kris

  • More Articles...

    Gdzie zjeść

    • Monsieur cafe

      Monsieur cafe Monsieur to knajpa utrzymana w stylu francuskim, jednak bez zbędnego francuskiego nadęcia. Francja z...

    • Pogaduchy Cafe

      Pogaduchy Cafe Zapraszamy na pogaduchy przy relaksujących dźwiękach, pyszną kawę, szeroki wybór herbat, domowe...

    • Pergola

      W przyjaznym otoczeniu Hali Stulecia, Parku Szczytnickiego i kompleksu ogrodowo - rekreacyjnego, gdzie...

    • Le Bistrot Parisien

      Le Bistrot ParisienWrocław posiada wiele ciekawych restauracji jednak w głównej mierze przed oczami przewijają się nam lokale...

    • Gospoda

      Wrocław niestety nie grzeszy ilością lokali serwujących typową polską kuchnię, tym bardziej w...

The Best betting exchange http://f.artbetting.netby ArtBetting.Net

mic

bookshelf

globe

music

How to get Bookmakers Bonus - articles.
BIGTheme.net - Theme Catalog