Jakuba Żmijowskiego, od lat nazywanego Zgasem złapaliśmy przed koncertem premierowym jego płyty w klubie Puzzle. Udało nam się zadać mu parę pytań:

WK: Jako pierwsze, pytanie, które nasuwa się samo. Dlaczego płyta dopiero teraz?

Z: Dlaczego dopiero teraz? Chyba najprostsze będzie stwierdzenie, że dopiero teraz było mnie na to stać. W międzyczasie zrobiłem parę pobocznych komercyjnych  projektów, m.in. Projekt Pokolenie, zebrałem fundusz, kupiłem sobie trochę sprzętu, usiadłem na wsi i nagrałem. Niestety tak to wygląda, że by zrobić płytę, trzeba mieć jakiś budżet. By spokojnie myśleć o muzie i jej tworzeniu trzeba niestety mieć zaplecze. Akurat teraz był okres, że ten budżet się znalazł i stwierdziłem, że to jest ten moment, więc siadam i robię. Chciałem to zrobić już od wielu lat, ale wcześniej nie było możliwości za bardzo. 

WK: Po 12 latach robienia muzyki wydajesz pierwszą solową płytę. Czy w związku z tym czujesz się jak debiutant? 

Z: Que pasa? (śmiech). Nie wiem za bardzo. Nie chciałbym tego ubierać w słowa, ale chyba nie, nie czuję się jak debiutant. Bardziej czuję, że chciałem to zrobić, bo tego nie było nigdzie indziej. Dostaję cały czas na Facebooku wiadomości z kraju, Europy i ze świata, że zajebiście, że wreszcie się udało i nagrałem materiał. Dostałem wiadomości z Kanady, Afryki, że ludzie jarają się płytką i jest fajnie. Ogólnie takiej płyty jeszcze nie było, w ten sposób zrobionej i ludzie do tej pory się dziwią, że to tak wygląda. Wszyscy myśleli, że zrobię normalne, wielośladowe rzeczy.zgaswyw1

WK: Dzisiaj twój pierwszy koncert promujący płytę, choć z tym materiałem jak wiadomo już występowałeś. Czy masz tremę?

Z: No raczej.     

WK: Zepsułeś mi wywiad bo myślałem, że powiesz, że nie (śmiech). Chciałem spytać czy ludzie z takim stażem scenicznym jak twój w ogóle miewają jeszcze tremę. To w takim razie jak z nią walczysz?

Z: Normalnie. Akurat dzisiaj jest kameralnie, skromnie. Umówmy się, dużo ludzi na koncerty beatboxowe nie przychodzi, a i na koncerty w ogóle coraz mniej. Jeśli przyjdą ci ludzie, którzy się zapowiadali i zapbiorą swoich znajomych, to będzie dla kogo grać i zrobię dobry koncert. 

WK: Dobra, to teraz z innej beczki. Jakiś czas temu głośno było w środowisku o akcji, którą sprokurowałeś czyli tzw. dissie na organizatorów koncertów. Narzekałeś na ludzi zajmujących się organizacją, promotorów, menedżerów. Jak obecnie wygląda ta cała sytuacja i czy coś się zmieniło?

Z: Głęboki temat na maksa. Temat rzeka.

WK: Możesz brnąć, mamy czas.

Z: Tak naprawdę ten cały diss nie był zamierzony. Ze mnie to wypłynęło po prostu. Musiałem to z siebie wyrzucić. Ale jak się później okazało skontaktowało się ze mną wielu ludzi, którzy myślą i widzą to tak samo. Okazało się, że stoją za mną wszyscy ludzie, którzy uprawiają jakiekolwiek wolne zawody, czyli aktorzy, muzycy, artyści, performerzy, którzy jak zagrają to mają pieniądze, a jak nie zagrają to po prostu ich nie mają. I tacy ludzie wszyscy stanęli murem za mną. Dzwonili ludzie z klubów w całej Polsce, prowadziliśmy długie rozmowy o tym, co zrobić z tą całą koncertową sytuacją w Polsce. Zastanawialiśmy się nawet - ale nie było za bardzo czasu na to - czy nie zrobić jakiegoś protestu, tak jak przedstawiciele innych zawodów robią protesty na ulicach. Wtf? W końcu my też musimy jeść i pić i za co żyć. Ja widzę co się dzieje. Jeśli się o pewnych rzeczach nie mówi i nie działa, to nic się nie zmienia. A ja mam tak, że jak coś mi się nie podoba już tak maksymalnie i mnie wnerwia, a wiem, że nie jest to moja wina, to będę o tym mówił i krzyczał nawet. 

WK: A jak to wygląda teraz? Zmieniło się coś? 

Z: Teraz to wygląda bardzo podobnie. Na moje szczęście moja dziewczyna pomaga mi teraz ogarniać dziewięćdziesiąt procent rzeczy. Swoim magicznym sposobem zdobyłem też kontakty, których wcześniej nie posiadałem do różnych ludzi w tym kraju i napisałem do nich wszystkich maila, że chciałbym zagrać w ich miastach i dzięki temu pojawiło się wiele koncertów na najbliższy okres. 

zgaswyw2WK: Jak byś ocenił obecną polską scenę beatboxową. Dużo się dzieje? 

Z: Nie chcę, żeby wyszło, że marudzę, ale w Polsce mało ludzi chce organizować koncerty beatboxowe i mało ludzi tak naprawdę chce na nie przychodzić. Pomimo tego jest parę ekip, które cały czas działają. Cały czas działa Bzzzt Soundsystem, Al Fatnujah teraz jako Chonabibe. Jest nowy skład Hapaszamy, są solowi beatboxerzy: Blady (Kris - przyp. red.) cały czas gra, ja cały czas gram, jest Jurny z Krakowa, Zorak z Łodzi. Jest Tik Tak z Zooplanem. Tak naprawdę jest dużo ludzi, ale brakuje jeszcze w tym momencie w Polsce elementu pewnej jedności, żeby wszyscy działali jakoś razem, wspólnie, a kiedyś tak było. Niestety to jest związane z tym, że każdy z nas ciuła jak może i nikt nie ma na tyle dużego budżetu, żeby zrobić dużą imprezę beatboxową. Jest dużo ludzi, ale brakuje tego elementu jednoczącego, który w Europie, nawet w tych biedniejszych krajach jest. Za mało jest u nas tematycznych imprez, gdzie przychodzisz tak jak dziś do klubu by posłuchać jakiś konkretnych patentów beatboxowych, czy z instrumentami, czy bez. Na świecie i w Europie jest mnóstwo takich imprez, a u nas w Polsce jeszcze to nie hula, zresztą jak dużo rzeczy w tym kraju. Myślę, że za mojego życia jeszcze się to wszystko rozkręci na spokojnie. 

WK: Czym twoja płyta się wyróżnia na tle twórczości wyżej wymienionych?

Z: Przede wszystkim tak nagranej płyty jeszcze w Polsce nie było jak już mówiłem i to jest jej zasadniczy wyróżnik. Zwykle na płytach bitboxerów pojawiają co najwyżej dwa, trzy numery nagrane w ten sposób. Wiadomo, że różne numery podobają się różnym ludziom, ale cel został osiągnięty. 

WK: Krążkiem "Human Beatbox" w pewnym sensie zamknąłeś jakiś okres w swojej twórczości. Można się spodziewać jakiś nowych rzeczy z twojej strony?

Z: Mogę zdradzić, że planuję zrobić mixtape, to znaczy ktoś go zrobi bo muszę chwilę odpocząć (śmiech), który będzie zbiorem moich featuringowych występów i rzeczy w których się do tej pory udzielałem, w zespołach i solowo, od roku gdy zaczynałem robić beatbox, czyli od 1999/2000 do roku 2010. Będzie to taki przekrojowy mixtape. I mogę zapewnić, że to się ukaże, mam już ugadanego didżeja i tak dalej. Myślę, że to będzie kwestia dwóch, trzech miesięcy, może po wakacjach. Oprócz tego mam już częśc normalnych bitów, normalnych rzeczy na drugą płytę, ale tak jak w przypadku pierwszej płyty był mi potrzebny budżet, tak teraz jest mi potrzebny budżet dziesięciokrotnie większy. Na razie ciułam sobie fundusze i nie jestem w stanie usiąść i zrealizować póki co drugiej płyty. Temat się na razie będzie odwlekał. Jeżeli się oczywiście znajdzie jakiś chętny, który wygra w totka i da mi, powiedzmy dwieście tysięcy złotych, bo tyle potrzebuję  na zrealizowanie tej płyty, to nie ma problemu, siadam od razu i to robię. 

WK: Czyli cały czas wszystko się rozbija o pieniądze... Zmienię trochę temat. Jesteś związany z Wrocławiem, przez pewien czas tu mieszkałeś, można Cię było spotkać nocami w różnych miejscach (śmiech). Masz jakieś ulubione miejsca, ulubione knajpy, do których zaglądasz, gdy jesteś we Wrocławiu?

Z: Ostatnio takim miejscem jest Szajba, gdy jestem we Wrocławiu, to często tam przebywam. Drogi Do Mekki już nie ma, jazz klub Rura też zniknął, a ja jakoś tak nie za bardzo w tych nowych miejscach się odnajduję, a że w Szajbie mam znajomych barmanów, a są to ludzie od mojej pani z miasta, to tam się czujemy najlepiej. Ale wiadomo, że we Wrocławiu jest pełno miejsc, sferynek fajnych, na wyspę to zawsze (śmiech). 

WK: (śmiech) Zwłaszcza, że robi się coraz cieplej, chociaż wczoraj padał śnieg, trzeciego maja... Dobra Zgas, ostatnie pytanie: czego można Ci życzyć tak "na teraz"?

Z: Żebym znalazł sponsora na drugą płytę, tego bym chciał teraz najbardziej, albo żeby się fundusze jakimś cudownym sposobem na płytę znalazły, bo naprawdę zupełnie obiektywnie uważam i ludzie, którym pokazywałem materiał również tak myślą, że to będzie prawdziwy strzał. Pierwsza płyta miała pokazać, że Zgas to najlepszy beatboxer, a druga pokaże, że to najlepszy producent. Bardzo bym sobie tego życzył. 

WK: Tego Ci życzymy. Dzięki za wywiad i udanego koncertu.

Z: Dzięki również. 

The Best betting exchange http://f.artbetting.netby ArtBetting.Net

mic

bookshelf

globe

music

How to get Bookmakers Bonus - articles.
BIGTheme.net - Theme Catalog